Pod naszymi ulicami płynie energia. Czy kanalizacja stanie się nowym źródłem ciepła dla miast?

Pod naszymi ulicami płynie energia. Czy kanalizacja stanie się nowym źródłem ciepła dla miast?

CZĘŚĆ I. Energia, którą codziennie odprowadzamy do kanalizacji
Published 25.08.2026

Pod naszymi ulicami płynie energia. Czy kanalizacja stanie się nowym źródłem ciepła dla miast?

CZĘŚĆ I. Energia, którą codziennie odprowadzamy do kanalizacji

Przez dziesięciolecia kanalizacja miała jedno podstawowe zadanie: możliwie bezpiecznie odebrać ścieki i przetransportować je do miejsca oczyszczania.

Dla projektanta oznaczało to przede wszystkim hydraulikę, spadki, średnice, przepływy i niezawodność systemu. Dla przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego – sprawne odprowadzanie ścieków i utrzymanie sieci. Dla miasta – jedną z najważniejszych, choć niemal niewidocznych części infrastruktury komunalnej.

Tymczasem w europejskim myśleniu o kanalizacji zachodzi zmiana.

Coraz częściej ściek przestaje być postrzegany wyłącznie jako medium, które należy odprowadzić i oczyścić. Zaczyna być traktowany również jako nośnik energii.

Nie chodzi przy tym o futurystyczną koncepcję ani eksperymentalne instalacje funkcjonujące wyłącznie w laboratoriach. Systemy odzyskujące energię cieplną ze ścieków działają już w europejskich miastach, a kolejne inwestycje są planowane na znacznie większą skalę.

Co więcej – do tego grona właśnie dołącza Polska.

W Warszawie przygotowywany jest system odzysku ciepła ze ścieków o mocy sięgającej 50 MWt, a dalsze plany dla stolicy mówią o łącznej mocy zbliżającej się w kolejnych etapach do 250 MWt. 

To zmienia skalę dyskusji.

Pytanie nie brzmi już:

czy ze ścieków można odzyskiwać energię?

Wiemy, że można.

Znacznie ciekawsze jest inne:

Czy sieć kanalizacyjna, którą przez ponad sto lat traktowaliśmy wyłącznie jako system transportu ścieków, może w przyszłości stać się również elementem infrastruktury energetycznej miasta?


Energia znika razem z wodą

Żeby zrozumieć potencjał tego rozwiązania, trzeba cofnąć się o krok – jeszcze przed moment, w którym woda trafia do kanalizacji.

Energię zużywamy wcześniej.

Podgrzewamy wodę do kąpieli. Korzystamy z pryszniców, pralek i zmywarek. Ciepła woda wykorzystywana jest w hotelach, szpitalach, basenach, gastronomii, zakładach przemysłowych i wielu innych obiektach.

Po wykorzystaniu woda nie staje się natychmiast zimna.

Razem z nią do kanalizacji odprowadzana jest część energii, którą wcześniej zużyliśmy do jej ogrzania.

W efekcie pod ulicami miast przez cały rok płynie medium o temperaturze często korzystniejszej dla pracy pompy ciepła niż powietrze zewnętrzne.

Przegląd badań dotyczących odzysku energii ze ścieków wskazuje, że w sieciach kanalizacyjnych temperatura ścieków w ciągu roku często mieści się w przedziale około 10–20°C

Nowsze badania europejskie również pokazują podobne wartości. Analiza opublikowana w 2025 r. wskazuje na temperatury ścieków miejskich rzędu 10–23°C

To bardzo istotna właściwość.

Powietrze atmosferyczne może zimą osiągać temperatury znacznie poniżej zera. Temperatura ścieków zmienia się zdecydowanie łagodniej.

Z punktu widzenia energetyki oznacza to coś prostego: pod ziemią istnieje stosunkowo stabilne, niskotemperaturowe źródło energii cieplnej.


Ile właściwie energii znajduje się w ściekach?

Nie istnieje jedna odpowiedź.

Potencjał energetyczny konkretnego miejsca zależy przede wszystkim od trzech parametrów:

przepływu ścieków, ich temperatury oraz tego, o ile możemy bezpiecznie obniżyć ich temperaturę.

Zależność jest przy tym bardzo czytelna.

Im większy przepływ i większa możliwa do wykorzystania różnica temperatur, tym większa ilość energii cieplnej, którą potencjalnie można odzyskać.

W literaturze opisano już bardzo różne skale takich instalacji.

Badania sieci kanalizacyjnej w Bolonii wykazały potencjał około 74 kW mocy cieplnej przy przepływie zaledwie 3 l/s i schłodzeniu ścieków o 5,9°C.

Analizy dla Hamburga wskazywały możliwość uzyskania około 554 MWh energii rocznie w analizowanym przypadku. 

Jeszcze większe wartości pojawiają się przy oczyszczalniach, gdzie przepływy są nieporównywalnie większe.

Analizowany w literaturze przypadek chorwackiej Rijeki, przy przepływie około 3000 l/s i założonym schłodzeniu oczyszczonych ścieków o 6,5°C, wskazywał teoretyczny potencjał odzysku ciepła rzędu 75 MW

Nie należy tych wartości bezpośrednio przenosić na inne miasta.

Pokazują jednak skalę zjawiska.

Mówimy zarówno o instalacjach mogących zasilać pojedynczy budynek, jak i rozwiązaniach, których moc liczona jest w dziesiątkach megawatów.


Ale ścieki mają tylko kilkanaście stopni. Jak ogrzać nimi budynek?

To pytanie jest kluczowe dla zrozumienia całej technologii.

Energia odzyskana bezpośrednio ze ścieków ma zazwyczaj zbyt niski poziom temperatury, żeby po prostu skierować ją do instalacji grzewczej.

Dlatego jednym z podstawowych elementów systemu jest pompa ciepła.

Schemat w uproszczeniu wygląda następująco:

ścieki → wymiennik ciepła → obieg pośredni → pompa ciepła → instalacja grzewcza / sieć ciepłownicza

Wymiennik odbiera część energii cieplnej ze ścieków, nie mieszając ich z czystym obiegiem instalacji.

Pompa ciepła następnie podnosi temperaturę pozyskanej energii do poziomu umożliwiającego jej praktyczne wykorzystanie.

I dopiero wtedy energia, która jeszcze chwilę wcześniej płynęła kanalizacją, może zostać wykorzystana do przygotowania ciepłej wody użytkowej, ogrzewania budynku albo zasilania odpowiednio zaprojektowanego systemu ciepłowniczego.

To właśnie tutaj pojawia się interesujące połączenie dwóch światów, które przez lata rozwijały się niemal niezależnie:

infrastruktury wodno-kanalizacyjnej i techniki grzewczej.

Kanał staje się źródłem.

Pompa ciepła pozwala podnieść parametry energii.

Instalacja grzewcza umożliwia jej wykorzystanie.

A odbiornikiem tej energii może być ostatecznie system ogrzewania budynku – w tym instalacja wykorzystująca grzejniki.

To pozornie oczywisty łańcuch, ale z perspektywy infrastruktury miejskiej oznacza bardzo istotną zmianę: energia, którą dotychczas traktowaliśmy jako stratę systemową, może zostać ponownie wprowadzona do obiegu.


Nie każda kilowatogodzina ze ścieków jest „darmowa”

W tym miejscu trzeba zatrzymać się przy jednym z najczęstszych uproszczeń pojawiających się w dyskusjach o odzysku energii.

Ciepło znajdujące się w ściekach nie oznacza darmowego ogrzewania.

Pompa ciepła potrzebuje energii elektrycznej.

Pracują pompy obiegowe.

Potrzebny jest wymiennik.

System wymaga automatyki, infrastruktury, serwisowania i odpowiedniego punktu odbioru energii.

Dlatego podstawowym parametrem staje się efektywność całego układu.

W przypadku pomp ciepła jednym z używanych wskaźników jest COP – współczynnik określający relację pomiędzy dostarczonym ciepłem a energią elektryczną zużytą przez pompę ciepła.

I właśnie temperatura źródła ma dla tego parametru duże znaczenie.

Polskie badanie opublikowane w 2026 r., wykorzystujące dane z oczyszczalni ścieków w Gorzycach, wskazało dla analizowanych warunków COP około 3,04 przy temperaturze ścieków 10°C oraz około 3,39 przy 15°C.

Nie są to oczywiście wartości uniwersalne dla każdej instalacji.

Pokazują jednak ważną zależność:

im korzystniejsze warunki temperaturowe źródła względem wymaganej temperatury zasilania, tym większy może być potencjał efektywnej pracy pompy ciepła.

I tutaj stabilność temperatury ścieków zaczyna być bardzo wartościową cechą.


Ścieki surowe czy oczyszczone?

To kolejna rzecz, którą warto rozróżnić, ponieważ pod hasłem „odzysk ciepła ze ścieków” kryją się technologicznie różne rozwiązania.

Energię można odzyskiwać między innymi:

w budynku – zanim ścieki trafią do publicznej kanalizacji,

bezpośrednio z przepływu w sieci kanalizacyjnej,

na terenie oczyszczalni,

z oczyszczonych ścieków przed ich odprowadzeniem do odbiornika.

Każde miejsce ma inne zalety i ograniczenia.

Ścieki w sieci kanalizacyjnej dają możliwość pozyskania energii stosunkowo blisko odbiorców znajdujących się w mieście.

Ale są to ścieki surowe.

Zawiesiny, osady i zanieczyszczenia oznaczają dodatkowe wymagania dla wymienników oraz ryzyko tworzenia się osadów na powierzchniach wymiany ciepła. Literatura techniczna wskazuje fouling jako jedno z istotnych wyzwań w systemach odzysku ciepła z nieoczyszczonych ścieków. 

Po oczyszczeniu sytuacja jest inna.

Ścieki oczyszczone są znacznie łatwiejszym medium dla wymiany ciepła, ich przepływ może być duży, a temperatura stosunkowo stabilna. Z drugiej strony oczyszczalnie często znajdują się daleko od największych odbiorców ciepła.

I wtedy pojawia się problem, który w energetyce ma fundamentalne znaczenie:

ciepło trzeba jeszcze dostarczyć tam, gdzie ktoś go potrzebuje.


Kanalizacja ma przewagę, której nie widać na pierwszy rzut oka: lokalizację

To może być jedna z najważniejszych cech całej koncepcji.

Sieci kanalizacyjne znajdują się dokładnie tam, gdzie znajdują się ludzie.

Pod osiedlami.

Pod centrami miast.

Przy szpitalach.

Hotelach.

Obiektach sportowych.

Budynkach użyteczności publicznej.

Zakładach przemysłowych.

Czyli bardzo często w pobliżu potencjalnych odbiorców energii cieplnej.

W przypadku energii cieplnej odległość ma ogromne znaczenie. Nie wystarczy wiedzieć, że gdzieś istnieje duże źródło energii. Trzeba jeszcze znaleźć odbiorcę, którego profil zapotrzebowania pozwala tę energię wykorzystać ekonomicznie.

Dlatego europejskie podejście coraz częściej nie polega wyłącznie na szukaniu największego przepływu ścieków.

Zaczyna przypominać mapowanie energetycznego potencjału miasta.

Gdzie płynie odpowiednia ilość ścieków?

Jaką mają temperaturę?

Jak zmienia się przepływ w ciągu doby?

Co znajduje się nad kanałem i w jego sąsiedztwie?

Czy w pobliżu jest duży odbiorca ciepła?

Czy istnieje sieć ciepłownicza?

Czy zapotrzebowanie na energię występuje wtedy, kiedy dostępne jest źródło?

To już nie jest wyłącznie zagadnienie kanalizacyjne.

To problem z pogranicza inżynierii sanitarnej, energetyki, ciepłownictwa i planowania miasta.


Najważniejszego ograniczenia nie widać w bilansie energetycznym

Można byłoby w tym miejscu dojść do bardzo kuszącego wniosku:

skoro ścieki mają temperaturę, płyną cały rok i znajdują się blisko odbiorców, należy odzyskać z nich możliwie dużo energii.

Nie.

W przypadku odzysku ciepła z sieci kanalizacyjnej istnieje jeszcze druga strona systemu.

Oczyszczalnia.

Temperatura ścieków wpływa na procesy biologicznego oczyszczania. Jeżeli z przepływu znajdującego się przed oczyszczalnią odbierzemy zbyt dużo energii i nadmiernie obniżymy temperaturę ścieków, możemy wpłynąć na warunki prowadzenia późniejszych procesów technologicznych.

To dlatego lokalizacja i skala odzysku wymagają analizy całego systemu, a nie tylko lokalnego bilansu energetycznego. Badania nad rozwojem temperatury w sieciach kanalizacyjnych wskazują wprost, że potencjalne miejsca odzysku powinny być oceniane jednocześnie z punktu widzenia pozyskania energii i wymagań procesu oczyszczania ścieków

To jest bardzo ważne rozróżnienie.

Kanał nie jest niezależnym źródłem energii.

Jest częścią większego systemu technologicznego.


Europa właśnie zmienia sposób myślenia o tym systemie

Technologia odzysku ciepła ze ścieków nie narodziła się w 2026 roku.

Literatura naukowa opisuje ją od lat, a instalacje funkcjonują między innymi w Szwajcarii, Niemczech, Skandynawii, Francji czy Wielkiej Brytanii. Przeglądy naukowe wskazują zastosowania zarówno na poziomie pojedynczych budynków, jak i całych dzielnic. 

Zmienia się natomiast skala zainteresowania.

I zmienia się kontekst.

Europa dekarbonizuje ciepłownictwo.

Rozwijane są pompy ciepła.

Miasta szukają lokalnych źródeł energii.

Jednocześnie nowe europejskie regulacje dotyczące gospodarki ściekowej zwiększają znaczenie efektywności energetycznej sektora.

W efekcie coś, co jeszcze niedawno mogło być postrzegane jako interesująca technologia odzysku energii, zaczyna być analizowane jako element przyszłego miksu energetycznego miast.

A wtedy zmienia się również pytanie stawiane przed branżą wod-kan.

Nie tylko:

Jak sprawnie odprowadzić ścieki?

Ale być może coraz częściej również:

Jaką wartość tracimy razem z nimi?

I właśnie w tym miejscu zaczyna się europejska historia, którą warto przeanalizować znacznie dokładniej.

Bo Paryż już mapuje potencjał energetyczny swojej kanalizacji.

Niemcy budują sieci współpracy wokół aquathermii.

Szkocja wykorzystuje ścieki jako źródło dla pomp ciepła.

A Warszawa przygotowuje inwestycję liczoną nie w kilowatach, lecz w dziesiątkach megawatów.

CZĘŚĆ II. Europa już to robi. Od pojedynczych instalacji do infrastruktury energetycznej miasta

Najciekawsze w odzysku ciepła ze ścieków nie jest dziś to, że technologia działa.

To zostało już udowodnione.

Znacznie ciekawsze jest obserwowanie, co dzieje się później: kiedy pojedyncza instalacja przestaje być demonstratorem technologii, operator kanalizacji zaczyna udostępniać dane o potencjale cieplnym swojej sieci, samorząd wpisuje ścieki do planowania energetycznego, a przedsiębiorstwa ciepłownicze zaczynają traktować kanalizację jak jedno z możliwych lokalnych źródeł energii.

Właśnie taki proces można dziś obserwować w kilku częściach Europy.

I być może najważniejsza lekcja dla Polski nie dotyczy samego wymiennika ciepła czy pompy ciepła.

Dotyczy sposobu myślenia o sieci.


Szkocja: 920 milionów litrów ścieków dziennie zaczęto traktować jak zasób

Szkocja jest szczególnie interesującym przykładem, ponieważ przeszła już drogę od pojedynczych instalacji do systemowego poszukiwania kolejnych lokalizacji.

Skala zasobu jest ogromna.

Według danych szkockiego rządu tamtejsze sieci transportują ponad 920 mln litrów ścieków każdego dnia. Temperatura ścieków w sieci wynosi sezonowo około 10°C zimą i może osiągać około 25°C latem, przy średniej rocznej około 15°C. 

Scottish Water podaje podobną wartość średnią – około 15°C – i wskazuje wprost, że energia cieplna zawarta w ściekach może być przechwytywana za pomocą wymienników i pomp ciepła, a następnie wykorzystywana do ogrzewania lub chłodzenia. 

Ale najbardziej działają na wyobraźnię inne wyliczenia.

Według szkockich analiz energia zawarta w ściekach przepływających przez tamtejszy system kanalizacyjny byłaby wystarczająca, aby – przy założeniach przyjętych w tych analizach – ogrzewać Glasgow przez ponad cztery miesiące w roku

Nie oznacza to oczywiście, że wystarczy podłączyć Glasgow do kanału.

Pokazuje natomiast skalę zasobu energetycznego, który przez dziesięciolecia był praktycznie niewidoczny.

I Szkoci zaczęli go wykorzystywać.


Borders College: od kanału do ogrzewania kampusu

Jednym z najbardziej znanych brytyjskich przykładów jest Borders College w Galashiels.

To właśnie tam uruchomiono pierwszy w Wielkiej Brytanii system odzysku ciepła z publicznej sieci kanalizacyjnej tego typu. Energia zawarta w ściekach jest odzyskiwana, a następnie wykorzystywana do ogrzewania budynków kampusu.

Według Scottish Water system zapewnia zdecydowaną większość rocznego zapotrzebowania kampusu na ogrzewanie i ciepłą wodę

Szkockie opracowanie rządowe podaje jeszcze konkretniejszą wartość: instalacja ma pokrywać około 95% zapotrzebowania cieplnego kampusu, odpowiadającego mniej więcej 1 GWh rocznie. 

To ważny przykład z dwóch powodów.

Po pierwsze pokazuje, że odzysk ciepła ze ścieków nie musi oznaczać gigantycznej instalacji miejskiej.

Może być rozwiązaniem dla konkretnego dużego odbiorcy, jeśli w jego pobliżu znajduje się kanał o odpowiednich parametrach.

Po drugie – pokazuje znaczenie lokalizacji.

Szkoła, szpital, basen, hala sportowa, hotel czy duży kompleks biurowy mają relatywnie duże i przewidywalne zapotrzebowanie na ciepło.

Jeżeli pod takim obiektem lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie przepływa odpowiednia ilość ścieków, zaczyna powstawać bardzo interesujące połączenie:

źródło energii i odbiorca znajdują się niemal w tym samym miejscu.


Stirling: krok dalej – ścieki zaczynają zasilać sieć ciepłowniczą

Jeszcze ciekawszy jest przykład Stirling.

Tutaj nie chodzi już wyłącznie o ogrzewanie jednego budynku.

Projekt Stirling Renewable Heat Demonstration Project połączył odzysk ciepła z oczyszczalni ścieków z lokalną siecią ciepłowniczą.

Nowe centrum energetyczne i sieć dostarczają ciepło do kilku obiektów, m.in. centrum rekreacyjnego The Peak, stadionu Forthbank, Enterprise House oraz St Modan's High School. 

Projekt otrzymał 2,1 mln funtów wsparcia, a jego realizację zakończono w 2019 r.

Według danych szkockiego rządu pozwala on ograniczać emisje o około:

381 ton CO₂ rocznie,

co oznacza redukcję o około 30% względem przyjętego scenariusza bazowego

To już zupełnie inny poziom myślenia.

Ściek nie ogrzewa jednego obiektu.

Staje się jednym ze źródeł dla lokalnego systemu energetycznego.


Renfrewshire: 3,7 kilometra między ściekiem a odbiorcą

Jeszcze ciekawszy z punktu widzenia infrastruktury jest projekt w Renfrewshire.

Tutaj wykorzystuje się ścieki oczyszczone.

Zamiast odprowadzać wodę po oczyszczeniu bezpośrednio do rzeki White Cart, część jej energii cieplnej jest odzyskiwana w Laighpark Energy Centre.

Następnie energia transportowana jest poprzez około:

3,7 km podziemnej infrastruktury

do Advanced Manufacturing Innovation District Scotland – AMIDS.

Dopiero przy poszczególnych budynkach pompy ciepła podnoszą temperaturę do poziomu potrzebnego odbiorcom. 

To przykład sieci piątej generacji, pracującej na znacznie niższych temperaturach niż klasyczne systemy ciepłownicze.

Według szkockiego opracowania dostarczane w ten sposób ciepło i ciepła woda mają być o około 90% bardziej niskoemisyjne niż w rozwiązaniu opartym na tradycyjnych kotłach gazowych

I właśnie tutaj bardzo wyraźnie widać, jak zmienia się granica pomiędzy branżami.

Po jednej stronie mamy oczyszczalnię ścieków.

Po drugiej – zakłady przemysłowe i budynki.

Pomiędzy nimi znajduje się infrastruktura przesyłająca niskotemperaturową energię.

A na końcu pracuje technika grzewcza, która umożliwia wykorzystanie tej energii w budynku.

Wod-kan i ciepłownictwo przestają być całkowicie odrębnymi systemami.


Szkocja robi jednak coś jeszcze ważniejszego: publikuje dane

To być może najbardziej interesujący element szkockiego podejścia z punktu widzenia polskich gestorów i projektantów.

Scottish Water udostępnia informacje o przepływach w swojej sieci kanalizacyjnej, które mogą służyć do oceny możliwości odzysku ciepła.

Potencjał cieplny oczyszczalni został również uwzględniony w danych wykorzystywanych w ramach Scotland Heat Map

To fundamentalna zmiana.

Bo zamiast czekać, aż inwestor przypadkiem zapyta:

„Czy pod moim budynkiem płyną ścieki, z których można odzyskać ciepło?”

można zacząć identyfikować miejsca, w których jednocześnie występują:

odpowiedni przepływ ścieków + odpowiednia temperatura + duże zapotrzebowanie na ciepło.

To jest już planowanie infrastrukturalne.


Następny etap: Inverness i strategiczne partnerstwo

W marcu 2025 r. Scottish Water Horizons i SSE Energy Solutions ogłosiły współpracę mającą rozwijać kolejne niskoemisyjne sieci ciepłownicze wykorzystujące energię ścieków.

Pierwszym miejscem wybrano Inverness.

Planowana sieć w rejonie Longman Drive ma wykorzystywać energię cieplną z przepompowni Scottish Water i dostarczać ją do kilku obiektów publicznych i prywatnych.

Uruchomienie planowane jest na 2028 rok

Znów najważniejsze nie jest jednak pojedyncze urządzenie.

W komunikacie obu organizacji mówi się o strategicznym partnerstwie, którego celem jest rozwój podobnych systemów w kolejnych częściach Szkocji. 

Czyli następuje dokładnie ten proces, którego powinniśmy szukać, analizując dojrzałość technologii:

demonstrator → działające realizacje → doświadczenie → dane → partnerstwo → skalowanie.


Niemcy: z projektu technologicznego do sieci współpracy

Podobny proces można obserwować w Niemczech.

8 lipca 2026 r. w Bochum odbyło się Aquathermie Forum 2026, zorganizowane wokół zagadnienia wykorzystania energii cieplnej zawartej w wodzie i ściekach.

W wydarzeniu uczestniczyło około 90 przedstawicieli samorządów, przedsiębiorstw, operatorów infrastruktury, sektora mieszkaniowego i innych podmiotów zaangażowanych w transformację energetyczną.

Jednym z efektów jest rozwijanie Aquathermienetzwerk Emscher-Lippe – sieci współpracy mającej przyspieszyć realizację projektów aquathermalnych w regionie i szerzej w północno-zachodniej Europie.

To ważny sygnał.

Problemem przestaje być bowiem pytanie:

„Czy potrafimy odzyskać ciepło ze ścieków?”

Coraz częściej problem brzmi:

„Jak sprawić, żeby takich projektów powstawało dużo?”

A to wymaga już nie tylko technologii.

Potrzebne są:

  • dane o sieci, 
  • analizy potencjału, 
  • inwestorzy,  
  • operatorzy kanalizacji, 
  • przedsiębiorstwa energetyczne, 
  • odbiorcy,  
  • finansowanie,  
  • modele biznesowe, 
  • planowanie przestrzenne. 

Technologia staje się tylko jednym z elementów układanki.


I tu pojawia się ważne słowo: aquathermia

W europejskiej dyskusji coraz częściej pojawia się pojęcie aquathermal energy lub aquathermia.

Jest ono szersze niż sam odzysk ciepła ze ścieków.

Obejmuje wykorzystanie energii cieplnej między innymi z:

  • ścieków,  
  • oczyszczonych ścieków, 
  • rzek,  
  • jezior,  
  • kanałów,  
  • wód powierzchniowych. 

Nie należy więc stawiać znaku równości między aquathermią a kanalizacją.

Ale rozwój tego pojęcia jest istotny, ponieważ pokazuje zmianę sposobu klasyfikowania zasobów energetycznych.

Woda zaczyna być analizowana również poprzez energię, którą można z niej pozyskać.

A ścieki są szczególnie interesujące dlatego, że w przeciwieństwie do wielu naturalnych źródeł wodnych przepływają przez miasta właśnie tam, gdzie występuje duże zapotrzebowanie na ciepło.


Francja: kanalizacja pojawia się w planowaniu energetycznym Paryża

Paryż jest dla tej historii szczególnie interesujący.

Nie dlatego, że posiada pojedynczą instalację odzysku ciepła.

Najważniejsze jest to, że miasto zaczęło traktować kanalizację jako jedno z potencjalnych źródeł lokalnej energii.

W miejskich dokumentach klimatycznych potencjał odzysku ciepła z kanalizacji został uwzględniony w szerszym planowaniu odnawialnych i odzyskowych źródeł energii.

To zmienia perspektywę.

Kanał przestaje być wyłącznie elementem mapy infrastruktury sanitarnej.

Może pojawić się również na mapie potencjału energetycznego miasta.

I to jest prawdopodobnie kierunek znacznie ważniejszy od samej technologii wymiennika.

Bo jeżeli wiemy:

gdzie przebiega sieć,

jaki jest przepływ,

jaką temperaturę mają ścieki,

gdzie znajdują się duże odbiorniki energii,

jakie są parametry lokalnego systemu grzewczego,

to można zacząć szukać miejsc, w których te dwa światy się spotykają.


Od kanału do grzejnika – coraz krótszy łańcuch energetyczny

W tym miejscu pojawia się interesujący aspekt również z perspektywy producentów urządzeń grzewczych.

Przez dziesięciolecia źródło energii i instalacja odbiorcza były analizowane przede wszystkim w klasycznym układzie:

paliwo → źródło ciepła → instalacja → grzejnik.

Transformacja energetyczna ten schemat komplikuje.

Źródłem niskotemperaturowej energii może być grunt.

Powietrze.

Woda powierzchniowa.

Proces przemysłowy.

A także ściek przepływający kilka metrów pod budynkiem.

Pompa ciepła umożliwia podniesienie parametrów tej energii, a dalsza część układu pozostaje już domeną techniki grzewczej.

To oznacza, że rozwój odzysku ciepła ze ścieków nie jest wyłącznie tematem dla przedsiębiorstw wod-kan.

Jest również częścią znacznie większej transformacji sposobu, w jaki wytwarzamy, transportujemy i oddajemy ciepło w budynkach.

I właśnie dlatego temat powinien interesować równocześnie projektanta sieci kanalizacyjnej, projektanta instalacji sanitarnych, ciepłownika, energetyka, samorząd i producenta urządzeń grzewczych.

Nie dlatego, że wszyscy mają projektować wymienniki w kanałach.

Dlatego, że granice pomiędzy ich systemami zaczynają się przesuwać.


Polska: Żerań zmienia skalę rozmowy

I teraz dochodzimy do Polski.

Tutaj sytuacja jest szczególnie interesująca, ponieważ jeszcze niedawno odzysk ciepła ze ścieków można było przedstawiać jako przykład rozwiązania funkcjonującego przede wszystkim na Zachodzie.

W 2026 roku takie przedstawienie tematu byłoby już nieaktualne.

W Warszawie przygotowywana jest instalacja odzysku ciepła ze ścieków przy przepompowni Żerań.

I nie mówimy o instalacji demonstracyjnej dla jednego budynku.

Planowana moc cieplna wynosi:

do 50 MWt.

NFOŚiGW przyznał na przedsięwzięcie 125,4 mln zł dofinansowania.

Według informacji rządowych instalacja ma produkować około 320 497 GJ energii odnawialnej rocznie, a efekt ekologiczny określono na około 62 682 ton unikniętej emisji CO₂ rocznie.

Skala odpowiada zapotrzebowaniu na ciepło około 20 tys. mieszkań.

I tym razem źródłem mają być ścieki surowe przepływające przez przepompownię.

To istotne, ponieważ Warszawa nie wykorzystuje jedynie łatwiejszego energetycznie strumienia oczyszczonego odpływu znajdującego się na końcu procesu.

Energia ma być odzyskiwana już z miejskiego systemu transportu ścieków.


50 MW to dopiero pierwszy krok

Jeszcze ciekawsze są dalsze plany.

Po Żeraniu analizowane i planowane są kolejne instalacje związane m.in. z:

Siekierkami, oczyszczalnią Pruszków i Czajką.

Według przedstawionych planów do końca 2030 r. łączna moc systemów wykorzystujących ciepło ścieków w Warszawie ma osiągnąć około:

182 MWt,

a po dalszej rozbudowie do 2034 r.:

blisko 250 MWt.

Jeżeli te założenia zostaną zrealizowane, przestaniemy mówić o ciekawostce technologicznej.

Będziemy mówić o nowym źródle w systemie ciepłowniczym jednej z największych europejskich metropolii.

I właśnie dlatego Żerań może mieć znaczenie znacznie większe niż sama moc instalacji.

Może zmienić sposób, w jaki polskie przedsiębiorstwa wod-kan, samorządy i przedsiębiorstwa ciepłownicze patrzą na przepływające przez miasta ścieki.


Najcenniejsza lekcja Zachodu nie brzmi: „kupmy pompę ciepła”

Analizując europejskie przykłady, bardzo łatwo dojść do błędnego wniosku.

Szkoci mają takie instalacje.

Niemcy je rozwijają.

Francuzi mapują potencjał.

Więc Polska powinna budować więcej pomp ciepła.

To zbyt duże uproszczenie.

Najważniejsza lekcja jest inna:

najpierw trzeba wiedzieć, gdzie znajduje się zasób i gdzie znajduje się odbiorca.

Dopiero później pojawia się technologia.

Szkockie podejście pokazuje znaczenie udostępniania danych o przepływach.

Paryż pokazuje znaczenie mapowania potencjału.

Niemieckie inicjatywy pokazują znaczenie współpracy pomiędzy operatorami różnych systemów.

Warszawa pokazuje, że przy odpowiedniej skali możliwe jest myślenie o ściekach nie jako o źródle kilku czy kilkuset kilowatów, ale dziesiątek megawatów mocy cieplnej.

I wtedy pojawia się pytanie znacznie ważniejsze dla polskiej branży wod-kan niż sama zasada działania pompy ciepła:

Czy wiemy, ile energii płynie przez nasze własne sieci?

Czy przedsiębiorstwo wod-kan zna nie tylko:

średnicę kanału,

jego spadek,

materiał,

wiek,

stan techniczny,

przepustowość,

ale również:

przepływ rzeczywisty, jego profil dobowy, temperaturę ścieków i potencjał energetyczny poszczególnych odcinków?

A jeżeli tych danych nie posiada – czy za kilka lub kilkanaście lat będzie chciało je posiadać?

To pytanie prowadzi nas do najważniejszej części całego materiału.

Bo jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, odzysk ciepła ze ścieków przestaje być wyłącznie zagadnieniem energetycznym.

Staje się również zagadnieniem projektowania i zarządzania siecią kanalizacyjną.

I wtedy trzeba zadać jeszcze trudniejsze pytanie:

Czy kanalizację, którą projektujemy dzisiaj na następne kilkadziesiąt lat, powinniśmy projektować wyłącznie pod kątem transportu ścieków – czy również z myślą o funkcjach, które infrastruktura może pełnić w przyszłości?


CZĘŚĆ III. Co odzysk ciepła ze ścieków zmienia dla projektanta i gestora sieci?

Jeżeli europejskie przykłady opisane wcześniej potraktujemy poważnie, pojawia się pytanie znacznie trudniejsze niż samo „czy ze ścieków można odzyskiwać ciepło?”.

Brzmi ono:

czy sieć kanalizacyjna projektowana dziś powinna być analizowana wyłącznie jako system transportu ścieków, skoro przez kolejne kilkadziesiąt lat może stać się również elementem lokalnego systemu energetycznego?

Na razie odpowiedź nie znajduje się w polskich standardach projektowych. Projektant kanalizacji nie ma obowiązku obliczania potencjału cieplnego projektowanego kanału, a dokumentacja sieci nie zawiera standardowo bilansu energii niesionej przez ścieki.

Nie należy więc tworzyć wrażenia, że pojawiło się nowe wymaganie techniczne.

W Europie widoczny jest jednak inny proces: dane, które do tej pory interesowały niemal wyłącznie przedsiębiorstwo wod-kan, zaczynają być analizowane również przez energetyków, ciepłowników i samorządy.

I właśnie to może mieć w przyszłości największe znaczenie dla projektantów oraz gestorów.

Od przepływu hydraulicznego do przepływu energii

Projektant kanalizacji od zawsze analizuje przepływ.

Zna przepływy obliczeniowe, spadki, napełnienia, prędkości oraz średnice przewodów. Wszystkie te parametry mają zapewnić prawidłowe funkcjonowanie sieci.

W przypadku odzysku ciepła przepływ otrzymuje jednak drugie znaczenie.

Staje się jednym z podstawowych parametrów określających ilość dostępnej energii cieplnej.

W uproszczeniu potencjalną moc cieplną strumienia można przedstawić zależnością:

Q =  × cp × ΔT

gdzie:

Q – możliwa do odebrania moc cieplna,

– strumień masowy ścieków,

cp – ciepło właściwe cieczy,

ΔT – dopuszczalna różnica temperatur przed i po odebraniu energii.

W przypadku wody i ścieków komunalnych, których właściwości cieplne są do niej zbliżone, nawet pozornie niewielkie schłodzenie dużego, ciągłego strumienia może oznaczać znaczącą ilość energii.

Dlatego duży kanał o stabilnym przepływie może mieć zupełnie inną wartość energetyczną niż przewód o podobnej średnicy, ale bardzo zmiennym przepływie.

Badania prowadzone w Brukseli pokazały wręcz, że przy wyborze lokalizacji systemu odzysku ciepła znaczenie przepływu może być większe niż sama temperatura ścieków. W analizowanym punkcie przepływy zmieniały się od około 5 do 60 m³/h, a osiągany odzysk ciepła sięgał 5,5 kW.

To ważna uwaga dla projektanta.

Nie wystarczy wiedzieć, że „ścieki są ciepłe”.

Trzeba wiedzieć ile ich płynie, kiedy płyną i jak stabilny jest ten przepływ.

Temperatura może stać się nowym parametrem mapy sieci

Dzisiaj przedsiębiorstwa wod-kan posiadają bardzo różny zakres danych dotyczących temperatury ścieków.

W jednych systemach jest ona mierzona głównie na wejściu do oczyszczalni. W innych pomiary występują również w przepompowniach lub wybranych punktach technologicznych. Znacznie rzadziej temperatura jest traktowana jako parametr opisujący całą sieć.

Tymczasem właśnie jej przestrzenna i czasowa zmienność jest jednym z kluczowych elementów oceny potencjału odzysku energii.

Ścieki tracą ciepło podczas transportu.

Temperatura zmienia się w zależności od pory dnia, sezonu, głębokości przewodu, temperatury gruntu, dopływu wód infiltracyjnych czy wód opadowych oraz struktury odbiorców przyłączonych do sieci.

Badania sieci kanalizacyjnych pokazują, że do wiarygodnej oceny możliwości odzysku ciepła konieczne może być połączenie modelu hydraulicznego z modelem termicznym. Takie podejście pozwala analizować rozwój temperatury ścieków od miejsca ich powstawania aż po oczyszczalnię.

To prowadzi do bardzo interesującej koncepcji.

W przyszłości mapa sieci kanalizacyjnej może pokazywać nie tylko:

średnicę,

materiał,

rok budowy,

spadek,

rzędne,

stan techniczny,

przepustowość,

ale również:

profil temperatury i lokalny potencjał energetyczny.

Nie jest to wizja czysto akademicka. W Europie rozwijane są już narzędzia wykorzystujące dane przestrzenne do mapowania źródeł ciepła odpadowego i zestawiania ich z zapotrzebowaniem na energię. Europejski projekt Hotmaps powstał właśnie po to, aby umożliwiać władzom lokalnym identyfikację źródeł i odbiorców ciepła oraz ocenę możliwości rozwoju efektywnych systemów ciepłowniczych.

Osobne badania opracowały metodologie pozwalające przy pomocy GIS i dostępnych danych przestrzennych wskazywać miejsca, w których ciepło ze ścieków może zostać połączone z lokalnym zapotrzebowaniem na energię.

To jest być może największa zmiana sposobu myślenia:

kanalizację można zacząć analizować nie tylko jako sieć przepływu ścieków, lecz również jako przestrzennie rozłożone źródło energii.

Nie wystarczy znaleźć ciepły kanał. Trzeba znaleźć odbiorcę

W energetyce cieplnej istnieje brutalnie prosta zasada:

energia ma największą wartość tam, gdzie ktoś może ją wykorzystać.

Dlatego największy przepływ ścieków nie musi oznaczać najlepszej lokalizacji instalacji.

Jeżeli potencjalne źródło znajduje się daleko od odbiorcy, konieczne staje się wykonanie infrastruktury przesyłowej. Rosną nakłady inwestycyjne, straty energii oraz koszty eksploatacji.

Z kolei mniejszy kanał biegnący bezpośrednio obok dużego szpitala, hotelu, basenu, szkoły, centrum handlowego lub zespołu mieszkaniowego może okazać się znacznie ciekawszy ekonomicznie.

Dlatego przy ocenie potencjału potrzebne są jednocześnie dwie mapy:

mapa podaży energii – czyli kanalizacja,

oraz

mapa zapotrzebowania na ciepło – czyli miasto znajdujące się nad nią.

Badania systemów wielopunktowego odzysku ciepła wskazują, że właśnie ograniczenie związane z lokalizacją odbiorcy może znacząco zmniejszać teoretyczny potencjał całego systemu. Nie każdą dostępną jednostkę energii da się wykorzystać tam, gdzie powstaje.

Dla samorządu oraz gestora oznacza to konieczność współpracy wykraczającej poza tradycyjny podział kompetencji.

Przedsiębiorstwo wod-kan posiada wiedzę o ściekach.

Operator ciepłowniczy zna sieć ciepłowniczą.

Miasto zna plany zabudowy.

Projektanci wiedzą, gdzie powstaną nowe obiekty i infrastruktura.

Dopiero połączenie tych informacji pozwala wskazać lokalizacje naprawdę interesujące.

Projektant kanalizacji nie stanie się projektantem ciepłownictwa

To trzeba podkreślić bardzo wyraźnie.

Rozwój odzysku ciepła ze ścieków nie oznacza, że projektant kanalizacji powinien teraz projektować pompy ciepła, instalacje grzewcze albo prowadzić obliczenia energetyczne budynków.

Podobnie gestor kanalizacji nie powinien automatycznie stawać się przedsiębiorstwem energetycznym.

Zmienia się natomiast znaczenie wymiany danych pomiędzy branżami.

Projekt kanalizacji powstający dla nowej dzielnicy może być częścią przedsięwzięcia, w którym równolegle projektowane są:

sieć ciepłownicza,

budynki,

drogi,

infrastruktura energetyczna,

retencja,

sieć wodociągowa.

Jeżeli na etapie planowania wiadomo, że przez dany obszar będzie przepływał duży i stabilny strumień ścieków, informacja ta może być interesująca dla zespołu odpowiedzialnego za bilans energetyczny dzielnicy.

Nie oznacza to konieczności budowy systemu odzysku.

Oznacza natomiast, że potencjalny zasób nie zostaje przeoczony tylko dlatego, że jedna branża nie rozmawia z drugą.

Najważniejsze pytanie dla gestora: ile ciepła można odebrać bez szkody dla oczyszczalni?

W części pierwszej wskazaliśmy jedno z podstawowych ograniczeń całej koncepcji.

Ścieki nie kończą swojej drogi w miejscu montażu wymiennika.

Jeżeli energia odzyskiwana jest z nieoczyszczonych ścieków w sieci, schłodzone medium płynie dalej do oczyszczalni.

A temperatura ma znaczenie dla procesów biologicznych.

Szczególnie wrażliwa jest nitryfikacja.

Klasyczne badania prowadzone dla oczyszczalni w Zurychu wykazały, że długotrwałe obniżenie temperatury ścieków dopływających do oczyszczalni może obniżać zdolność procesu do usuwania azotu amonowego. Krótkotrwałe zmiany temperatury były w analizowanym przypadku w znacznym stopniu amortyzowane przez układ technologiczny, natomiast trwałe obniżenie temperatury miało już znaczenie.

Nowsze modelowanie wykonane dla rzeczywistej sieci w północnych Włoszech potwierdza, że odpowiedź nie jest uniwersalna.

W analizowanym przypadku instalacje odzysku ciepła nie powodowały istotnego pogorszenia nitryfikacji dla oczyszczalni o odpowiednio długim wieku osadu w części tlenowej. Przy niższych wartościach tego parametru autorzy zalecają jednak indywidualną analizę wykonalności.

To niezwykle ważny wniosek:

o potencjale energetycznym sieci nie można decydować bez wiedzy o oczyszczalni, do której ta sieć prowadzi.

Nie istnieje więc uniwersalna wartość:

„z każdego kanału można odebrać X stopni”.

Dopuszczalne schłodzenie musi wynikać z analizy konkretnego systemu.

Gestor może stać się dysponentem nowego rodzaju zasobu

Przez lata przedsiębiorstwo wod-kan zarządzało przede wszystkim trzema strumieniami:

wodą,

ściekami,

osadami.

Transformacja energetyczna dodaje do tej listy kolejne zasoby.

Biogaz.

Energię elektryczną.

Ciepło odpadowe.

Energię zawartą w oczyszczonych ściekach.

A teraz coraz częściej również energię cieplną znajdującą się w samej sieci kanalizacyjnej.

To rodzi pytania nie tylko techniczne.

Kto może korzystać z tego zasobu?

Kto odpowiada za wymiennik zamontowany w kanale?

Kto ponosi odpowiedzialność za wpływ jego pracy na sieć?

Jak rozliczana jest energia?

Kto odpowiada za czyszczenie urządzenia?

Jak zapewnić dostęp serwisowy bez pogorszenia bezpieczeństwa eksploatacji kanalizacji?

Co dzieje się w przypadku awarii?

Kto ma pierwszeństwo – odbiorca energii czy bezpieczeństwo pracy sieci?

Na część tych pytań istnieją rozwiązania stosowane w funkcjonujących instalacjach europejskich.

Nie istnieje jednak jeden model obowiązujący wszędzie.

I właśnie dlatego rozwój takich przedsięwzięć wymaga udziału gestora od samego początku, a nie dopiero w momencie, kiedy inwestor przychodzi z gotowym projektem urządzenia, które chce umieścić w kanale.

Czy nowe kanały powinny być projektowane pod przyszły odzysk ciepła?

To najbardziej prowokacyjne pytanie całego artykułu.

I odpowiedź brzmi dziś:

nie zawsze.

Nie ma uzasadnienia, aby każdy nowy kanał kanalizacyjny zwiększać, przebudowywać lub komplikować tylko dlatego, że w przyszłości być może ktoś będzie chciał odzyskiwać z niego energię.

Podstawową funkcją sieci pozostaje bezpieczne i niezawodne odprowadzanie ścieków.

Ale istnieje ogromna różnica między:

projektowaniem wszystkich kanałów pod odzysk energii

a

niezamykaniem sobie możliwości wykorzystania tej energii w miejscach, w których potencjał jest oczywisty.

W przypadku nowych dużych osiedli, szpitali, kompleksów basenowych, centrów logistycznych czy zakładów przemysłowych warto przynajmniej zadać pytanie:

czy strumień ścieków powstający w tym obszarze ma znaczący potencjał cieplny?

Czy w pobliżu znajduje się duży odbiorca?

Czy planowana jest lokalna sieć ciepłownicza?

Czy dostęp do przewodu pozwoli w przyszłości na instalację urządzeń?

Czy lokalizacja komór, studni i elementów infrastruktury umożliwi serwis?

Nie są to dziś standardowe wymagania projektowe.

Mogą jednak stać się elementem bardziej świadomego planowania infrastruktury.

Renowacja istniejących sieci otwiera drugie pytanie

Europa posiada ogromną ilość infrastruktury kanalizacyjnej, która powstała długo przed pojawieniem się koncepcji odzysku ciepła.

Dlatego potencjał nie ogranicza się do nowych sieci.

Wręcz przeciwnie – największe przepływy występują często w starych kolektorach przebiegających przez ścisłe centra miast.

To stwarza interesujące połączenie dwóch procesów:

modernizacji istniejącej kanalizacji

oraz

dekarbonizacji miejskiego systemu ciepłowniczego.

Jeżeli duży kanał i tak jest kwalifikowany do przebudowy, renowacji albo zastąpienia, może powstać okazja do równoległej analizy jego potencjału energetycznego.

Nie oznacza to, że przy każdej modernizacji trzeba montować wymiennik.

Oznacza jedynie, że moment dużej ingerencji infrastrukturalnej jest dobrym momentem na zadanie pytania o przyszłe funkcje sieci.

Koszt uwzględnienia potencjalnego rozwiązania na etapie koncepcji może być nieporównywalnie niższy niż późniejsza przebudowa infrastruktury wyłącznie po to, aby uzyskać dostęp do źródła energii.

Nie można zapomnieć o eksploatacji

Projektant widzi dokumentację.

Inwestor widzi CAPEX.

Energetyk widzi megawaty.

Ale gestor widzi coś jeszcze:

kanał, który musi działać również po zamontowaniu urządzenia.

To bardzo ważna perspektywa.

Wymienniki pracujące bezpośrednio ze ściekami surowymi są narażone na osadzanie się zanieczyszczeń i biofilmu. Problemy związane z foulingiem są dobrze opisane w literaturze dotyczącej odzysku energii z nieoczyszczonych ścieków.

Dlatego projekt systemu nie może:

ograniczać przepustowości kanału,

utrudniać czyszczenia,

tworzyć niedopuszczalnego ryzyka zatoru,

uniemożliwiać inspekcji,

pogarszać bezpieczeństwa pracy służb eksploatacyjnych.

To jest jeden z powodów, dla których rozwiązania wykorzystujące ścieki oczyszczone są pod pewnymi względami prostsze technologicznie: medium zawiera znacznie mniej zanieczyszczeń.

Ale za tę prostotę można zapłacić inną cenę – większą odległością od odbiorcy ciepła.

Każda lokalizacja jest więc kompromisem.

A gdzie w tym wszystkim znajduje się infrastruktura wykonawcza?

Do tej pory mówiliśmy przede wszystkim o energii.

Ale cała koncepcja nie istnieje bez fizycznej sieci.

Kanały trzeba budować.

Modernizować.

Przebudowywać.

Doprowadzać do nowych dzielnic.

Czasami zmieniać ich przebieg.

I to jest moment, w którym temat zaczyna naturalnie stykać się z doświadczeniem MIDO.

Nie dlatego, że technologia wiercenia grawitacyjnego odzyskuje ciepło ze ścieków.

Nie odzyskuje.

Nie należy tworzyć takiego związku.

Znaczenie jest inne.

Jeżeli kanalizacja staje się elementem infrastruktury, której wartość wykracza poza samo odprowadzanie ścieków, jeszcze większego znaczenia nabierają:

dokładność jej wykonania,

zachowanie projektowanych spadków,

szczelność,

trwałość,

ograniczenie ingerencji w funkcjonujące miasto,

możliwość wykonywania nowych odcinków w coraz bardziej zagospodarowanej przestrzeni.

Technologia wiercenia grawitacyjnego MIDO jest jednym z narzędzi umożliwiających wykonanie nowych odcinków kanalizacji grawitacyjnej w miejscach, w których klasyczna ingerencja powierzchniowa byłaby bardzo rozległa.

I dokładnie na tym powinien kończyć się związek pomiędzy obiema historiami.

Nie mówimy:

„odzysk ciepła wymaga MIDO”.

Mówimy:

jeżeli funkcje infrastruktury kanalizacyjnej się rozszerzają, rośnie również znaczenie jakości i sposobu jej budowy.

To jest różnica pomiędzy argumentem technicznym a marketingowym nadużyciem.

Najciekawsze inwestycje mogą powstawać nie w branży wod-kan, ale pomiędzy branżami

Być może największym wyzwaniem dla upowszechnienia odzysku ciepła ze ścieków nie będzie technologia.

Będzie nim organizacja.

W klasycznym modelu przedsiębiorstwo wod-kan projektuje i eksploatuje kanalizację.

Operator ciepłowniczy zarządza źródłami i siecią ciepłowniczą.

Deweloper buduje budynki.

Miasto odpowiada za planowanie przestrzenne.

Każdy posiada fragment danych.

Ale instalacja odzysku ciepła ze ścieków powstaje dokładnie na przecięciu tych kompetencji.

Wod-kan wie:

gdzie płyną ścieki.

Energetyk wie:

gdzie potrzebne jest ciepło.

Projektant zna:

przyszły rozwój infrastruktury.

Samorząd zna:

plany zagospodarowania i kierunki rozwoju miasta.

Dopiero ich połączenie daje pełny obraz.

Dlatego coraz bardziej prawdopodobne jest, że przyszłość takich projektów będzie należała nie do pojedynczych przedsiębiorstw, lecz do partnerstw infrastrukturalnych.

Niemieckie inicjatywy sieciowe i szkockie partnerstwa operatorów wod-kan z przedsiębiorstwami energetycznymi już pokazują ten kierunek.

Największa zmiana może nastąpić w głowie projektanta

Projektant kanalizacji przyzwyczajony jest do tego, że projektuje infrastrukturę o bardzo jasno określonej funkcji.

Ściek ma zostać odebrany.

Przetransportowany.

Dostarczony do oczyszczalni.

Parametry hydrauliczne muszą się zgadzać.

Ale infrastruktura budowana w 2026 roku będzie prawdopodobnie funkcjonowała w roku 2050, 2060, a często znacznie dłużej.

Nie jesteśmy dziś w stanie przewidzieć wszystkich technologii, które pojawią się w tym czasie.

Możemy jednak obserwować kierunki.

Jednym z nich jest bardzo wyraźne odejście od postrzegania gospodarki ściekowej jako procesu:

odebrać → oczyścić → odprowadzić

na rzecz gospodarki zasobami:

woda → energia → biogeny → materiały → ponowne wykorzystanie.

W tym modelu oczyszczalnia coraz częściej określana jest jako water resource recovery facility – instalacja odzysku zasobów z wody i ścieków.

Być może podobna zmiana czeka kiedyś również sieć.

Kanał przestanie być widziany wyłącznie jako przewód transportowy.

Stanie się elementem systemu, przez który przepływa jednocześnie:

materia, informacja i energia.

I wtedy mapa kanalizacji może zacząć interesować ludzi, którzy dotychczas nigdy jej nie otwierali.

Projektantów ciepłownictwa.

Energetyków.

Deweloperów.

Planistów miejskich.

Producentów pomp ciepła.

Projektantów systemów grzewczych.

A na końcu tego łańcucha – producentów urządzeń, które mają efektywnie oddać odzyskane ciepło w budynku.

To właśnie tutaj branża wod-kan spotyka się z branżą grzewczą.

Nie w reklamie.

W bilansie energetycznym miasta.

Projektant nie musi dziś zmieniać projektu. Powinien jednak zacząć zadawać nowe pytania

Być może na tym etapie to najważniejszy wniosek.

Nie postulujemy wprowadzania do każdego projektu kanalizacji analizy odzysku ciepła.

Nie postulujemy zwiększania średnic kanałów dla potencjalnego zastosowania energetycznego.

Nie twierdzimy, że każde przedsiębiorstwo wod-kan powinno budować pompy ciepła.

To byłoby nieracjonalne.

Ale przy dużych inwestycjach warto coraz częściej zadać kilka prostych pytań:

Jak duży strumień ścieków będzie tutaj przepływał?

Czy znamy jego temperaturę?

Czy w bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się znaczący odbiorca ciepła?

Czy za dziesięć lat może się pojawić?

Czy planowana infrastruktura umożliwia dostęp do przewodu?

Czy istnieje miejsce, w którym odzysk energii nie będzie kolidował z eksploatacją sieci?

Czy odebranie energii może wpłynąć na procesy w oczyszczalni?

Nie każde z tych pytań doprowadzi do inwestycji.

Ale jedno z nich może wskazać źródło energii, którego wcześniej na mapie miasta po prostu nie widzieliśmy.

W części IV: Polska dopiero zaczyna, ale startuje od dużej skali

W ostatniej części artykułu wrócimy do Warszawy i spojrzymy szerzej na polski rynek.

Przeanalizujemy:

skalę projektu Żerań,

planowane 182–250 MWt,

wpływ nowych regulacji europejskich,

znaczenie neutralności energetycznej sektora ściekowego,

potencjalne bariery wdrożeniowe w Polsce,

rolę przedsiębiorstw wod-kan, ciepłownictwa i samorządów,

oraz najważniejsze pytanie:

czy polska kanalizacja może stać się częścią transformacji energetycznej miast?

Bo technologicznie Europa już udowodniła, że energia w ściekach istnieje.

Teraz zaczyna się znacznie trudniejsze zadanie:

nauczyć się ją dostrzegać, zanim bezpowrotnie odpłynie razem z wodą.

 

CZĘŚĆ IV. Polska: kanalizacja wchodzi do bilansu energetycznego miasta

Przez większą część tego artykułu patrzyliśmy na Europę.

Szkocja pokazała, że ciepło ze ścieków może zasilać pojedyncze obiekty i lokalne sieci ciepłownicze. Francja zaczęła uwzględniać potencjał kanalizacji w planowaniu energetycznym miasta. Niemcy budują wokół aquathermii współpracę operatorów, samorządów, energetyki i sektora nieruchomości.

Można byłoby więc zakończyć ten materiał stwierdzeniem, że Polska powinna obserwować Zachód.

Tyle że w 2026 roku byłoby to już nieaktualne.

Polska nie stoi przed drzwiami tej technologii.

Właśnie przez nie przechodzi.

A skala pierwszych dużych projektów pokazuje, że nie zaczynamy od eksperymentalnej instalacji dla pojedynczego budynku.

Zaczynamy od dziesiątek megawatów.

Żerań: 50 MWt, które zmienia sposób rozmowy o ściekach

20 kwietnia 2026 roku NFOŚiGW podpisał z ORLEN Termika umowę na dofinansowanie budowy układu odzysku ciepła ze ścieków w Przepompowni Żerań w Warszawie.

Kwota wsparcia wynosi:

125,4 mln zł.

Planowana moc cieplna instalacji:

do 50 MWt.

Szacowana roczna produkcja energii cieplnej ze źródeł odnawialnych:

320 497 GJ.

Deklarowana redukcja emisji CO₂:

około 62 682 ton rocznie.

Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska ilość odzyskiwanego ciepła ma odpowiadać potrzebom około 20 tys. warszawskich mieszkań. Do systemu ciepłowniczego ma dzięki temu trafić dodatkowy wolumen ciepła odnawialnego odpowiadający około 3% obecnej produkcji EC Żerań. 

To już nie jest demonstrator.

To element modernizacji jednego z największych systemów ciepłowniczych w Europie.

Co szczególnie istotne dla branży wod-kan, źródłem energii będą ścieki surowe znajdujące się na terenie przepompowni należącej do warszawskiego MPWiK. Projekt będzie realizowany we współpracy przedsiębiorstwa wod-kan z przedsiębiorstwem energetycznym. 

I właśnie ten fakt może być ważniejszy niż sama liczba 50 MW.

Bo pokazuje model, o którym pisaliśmy wcześniej:

wod-kan posiada zasób, energetyka posiada możliwość jego wykorzystania, a wspólna infrastruktura łączy oba systemy.

Żerań nie jest końcem projektu. Jest początkiem systemu

Gdyby warszawska historia kończyła się na jednej instalacji, nadal mielibyśmy do czynienia z bardzo interesującym projektem.

Ale plan jest znacznie większy.

Po Żeraniu kolejne instalacje przewidziano przy:

  • Elektrociepłowni Siekierki, 
  • Oczyszczalni Ścieków „Pruszków”, 
  • Oczyszczalni Ścieków „Czajka”. 

Pierwsze kolejne instalacje planowane są do uruchomienia w 2029 roku, a Czajka w 2030 roku.

Do końca 2030 roku łączna moc cieplna pomp ciepła ma wynieść około:

182 MWt.

Po dalszej rozbudowie, w horyzoncie 2034 roku:

blisko 250 MWt.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje, że mają to być jedne z największych europejskich inwestycji wykorzystujących pompy ciepła i ścieki komunalne. 

ORLEN Termika potwierdza tę skalę w swojej strategii inwestycyjnej. Spółka wiąże rozwój pomp ciepła ze swoim planem modernizacji warszawskich źródeł oraz odejściem od spalania węgla do 2035 roku. 

To oznacza, że nie rozmawiamy już o pojedynczym urządzeniu.

Rozmawiamy o nowej kategorii źródła ciepła dla metropolii.

I właśnie w tym momencie ściek zmienia swoją ekonomiczną definicję

To może być najważniejsza zmiana opisana w całym artykule.

Tradycyjnie przedsiębiorstwo wod-kan patrzy na ścieki przede wszystkim jako na strumień wymagający:

odbioru,

transportu,

oczyszczenia,

kontroli,

a następnie bezpiecznego odprowadzenia do środowiska.

Każdy z tych etapów kosztuje.

Pompy zużywają energię.

Oczyszczalnie zużywają energię.

Napowietrzanie zużywa energię.

Sieci wymagają eksploatacji, czyszczenia i remontów.

Ściek jest więc przede wszystkim przedmiotem kosztownego procesu technologicznego.

Gospodarka obiegu zamkniętego stopniowo tę definicję rozszerza.

Ze ścieków można odzyskiwać wodę.

Z osadów – biogaz.

Związki fosforu mogą być odzyskiwane jako surowiec.

A ze strumienia ścieków – energię cieplną.

Wtedy ściek przestaje być wyłącznie czymś, czego trzeba się pozbyć.

Staje się nośnikiem zasobów.

To nie znaczy, że nagle każdy metr sześcienny ścieków ma łatwą do określenia wartość handlową.

Znaczy coś ważniejszego:

przy podejmowaniu decyzji infrastrukturalnych zaczynamy dostrzegać wartość, której wcześniej w ogóle nie umieszczaliśmy w bilansie.

Unia Europejska właśnie zmienia reguły gry

Jest jeszcze jeden powód, dla którego rok 2026 jest dobrym momentem na tę dyskusję.

Nowa dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/3019 dotycząca oczyszczania ścieków komunalnych wprowadza do gospodarki ściekowej znacznie silniejszy komponent energetyczny.

To nie jest jedynie ogólna deklaracja dotycząca transformacji klimatycznej.

Artykuł 11 dyrektywy wprowadza konkretne wymagania dotyczące audytów energetycznych oczyszczalni oraz systemów zbierania ścieków.

Pierwsze audyty dla oczyszczalni o wielkości co najmniej 100 tys. RLM oraz podłączonych do nich systemów zbierania mają zostać przeprowadzone do 31 grudnia 2028 roku.

Dla instalacji od 10 tys. do poniżej 100 tys. RLM – do 31 grudnia 2032 roku.

Audyt ma identyfikować możliwości ograniczenia zużycia energii oraz zwiększenia wykorzystania i produkcji energii odnawialnej, ze szczególnym uwzględnieniem m.in. produkcji biogazu oraz odzysku i wykorzystania ciepła odpadowego, także poprzez lokalny system energetyczny.

To bardzo ważny fragment regulacji.

Bo po raz pierwszy tak wyraźnie łączy:

oczyszczalnię + system zbierania + energię + ciepło odpadowe.

2030, 2035, 2040, 2045 – pojawia się konkretna ścieżka

Dyrektywa ustanawia również cel neutralności energetycznej sektora oczyszczania ścieków komunalnych.

Na poziomie krajowym energia odnawialna wytwarzana przez lub w imieniu właścicieli i operatorów oczyszczalni o wielkości co najmniej 10 tys. RLM ma odpowiadać określonej części energii zużywanej przez te obiekty.

Harmonogram jest konkretny:

20% – do końca 2030 roku,

40% – do końca 2035 roku,

70% – do końca 2040 roku,

100% – do końca 2045 roku. 

Trzeba tutaj zrobić bardzo ważne zastrzeżenie.

Nie oznacza to, że każda oczyszczalnia w Polsce będzie musiała być indywidualnie neutralna energetycznie.

Dyrektywa określa cel na poziomie krajowym i dopuszcza różne źródła energii odnawialnej wytwarzane przez właścicieli lub operatorów oczyszczalni albo w ich imieniu. 

Nie należy więc wyciągać z nowych przepisów wniosku:

„każdy wodociąg będzie musiał odzyskiwać ciepło ze ścieków”.

Nie będzie.

Ale przedsiębiorstwa będą działały w otoczeniu, w którym energia staje się jednym z mierzalnych parametrów funkcjonowania sektora ściekowego.

A to już jest fundamentalna zmiana.

Najpierw trzeba policzyć to, czego dotychczas nie liczyliśmy

Jeżeli Polska chciałaby wykorzystać doświadczenia Zachodu, pierwszym krokiem nie powinien być masowy zakup pomp ciepła.

Powinny nim być dane.

To jeden z najbardziej konsekwentnych wniosków wynikających z europejskich przykładów.

Żeby ocenić potencjał odzysku ciepła, trzeba wiedzieć:

ile ścieków przepływa przez konkretny punkt,

jak przepływ zmienia się w ciągu doby,

jak zmienia się sezonowo,

jaką temperaturę mają ścieki,

jak zmienia się ona na trasie przepływu,

gdzie znajdują się duzi odbiorcy ciepła,

jak daleko są od kanału,

czy w pobliżu znajduje się sieć ciepłownicza,

jak wygląda zapotrzebowanie odbiorcy w ciągu roku.

Dopiero zestawienie tych danych pokazuje realny potencjał.

I tu może pojawić się jedna z najważniejszych przewag przedsiębiorstw wod-kan przyszłości:

nie tylko posiadanie infrastruktury, ale posiadanie wiedzy o tym, co przez nią przepływa.

Czy polskie przedsiębiorstwo wod-kan powinno zostać producentem ciepła?

Niekoniecznie.

I być może w wielu przypadkach w ogóle nie powinno.

To kolejna pułapka tej dyskusji.

Kompetencją przedsiębiorstwa wod-kan jest bezpieczne dostarczanie wody i odprowadzanie oraz oczyszczanie ścieków.

Budowa biznesu energetycznego wymaga innych kompetencji, innych modeli inwestycyjnych i innego sposobu zarządzania ryzykiem.

Warszawski projekt pokazuje możliwą alternatywę.

Nie jedna firma robi wszystko.

Współpracują MPWiK i ORLEN Termika

W przyszłości podobne układy mogą przyjmować bardzo różne formy:

przedsiębiorstwo wod-kan + przedsiębiorstwo ciepłownicze,

wod-kan + samorząd,

wod-kan + duży odbiorca przemysłowy,

wod-kan + operator lokalnej sieci energetycznej,

albo konsorcjum kilku podmiotów.

Kluczowe pytanie nie brzmi więc:

„czy wodociągi powinny sprzedawać ciepło?”

Znacznie ciekawsze brzmi:

kto powinien zagospodarować energię znajdującą się w infrastrukturze wod-kan i jak podzielić odpowiedzialność oraz korzyści pomiędzy uczestników systemu?

To jest już pytanie menedżerskie.

I prawdopodobnie jedno z pytań, z którymi polska branża będzie spotykała się coraz częściej.

Technologia może okazać się prostsza od współpracy

Pompa ciepła jest urządzeniem znanym.

Wymienniki ciepła są znane.

Sieci ciepłownicze są znane.

Kanalizacja również.

Najtrudniejszym elementem całego systemu może więc paradoksalnie nie być technologia.

Może nim być połączenie organizacji, które dotychczas działały obok siebie.

Gestor musi zagwarantować bezpieczeństwo sieci.

Operator ciepłowniczy potrzebuje przewidywalnego źródła energii.

Samorząd patrzy na bezpieczeństwo energetyczne i rozwój miasta.

Projektant musi połączyć wymagania infrastrukturalne.

Finansujący oczekuje określonej stopy zwrotu i przewidywalności projektu.

Eksploatacja musi mieć dostęp do urządzeń.

A odbiorca chce przede wszystkim jednego:

ciepła wtedy, kiedy go potrzebuje.

Dlatego jednym z warunków rozwoju odzysku ciepła ze ścieków w Polsce może okazać się nie tyle pojawienie się kolejnej technologii, ile stworzenie modeli współpracy pozwalających łączyć te interesy.

Jest jeszcze jeden gracz: branża grzewcza

I tutaj dochodzimy do aspektu, który łatwo przeoczyć, patrząc na problem wyłącznie od strony kanalizacji.

Odzyskanie energii nie kończy procesu.

Energię trzeba jeszcze efektywnie wykorzystać.

Pompa ciepła podnosi jej parametry.

Następnie energia trafia do sieci ciepłowniczej albo instalacji budynku.

A tam pojawia się cała druga część systemu:

automatyka,

hydraulika instalacji,

temperatury zasilania i powrotu,

charakterystyka budynku,

oraz odbiorniki ciepła – w tym odpowiednio dobrane grzejniki.

To szczególnie istotne w systemach niskotemperaturowych.

Im niższych parametrów zasilania wymaga instalacja po stronie odbiorcy, tym korzystniejsze mogą być warunki pracy pompy ciepła. Dlatego transformacji źródeł ciepła nie można analizować w całkowitym oderwaniu od sposobu, w jaki energia jest później oddawana w budynku.

W tym miejscu spotykają się dwa pozornie odległe światy:

infrastruktura znajdująca się kilka metrów pod ulicą i urządzenie grzewcze znajdujące się kilka metrów nad nią.

Pomiędzy nimi znajduje się cały system energetyczny.

To również pokazuje, dlaczego odzysk ciepła ze ścieków nie jest wyłącznie tematem dla branży wod-kan.

Interesuje ciepłowników, energetyków, producentów pomp ciepła, projektantów instalacji oraz producentów systemów i urządzeń grzewczych.

I dlatego rozwój takich rozwiązań warto obserwować również z perspektywy szerszego otoczenia technologicznego MIDO i TERMA.

Nie dlatego, że są to te same technologie.

Nie są.

Ale znajdują się na dwóch końcach coraz bardziej zintegrowanego systemu infrastrukturalnego.

A gdzie jest MIDO?

Dokładnie tam, gdzie powinno być.

Przy sieci.

MIDO nie produkuje energii ze ścieków.

Technologia wiercenia grawitacyjnego nie zwiększa temperatury ścieków i nie zastępuje wymiennika ani pompy ciepła.

Nie ma potrzeby tworzenia takiego związku.

Znaczenie MIDO w tej historii jest znacznie bardziej podstawowe.

Żeby ściek mógł być:

transportowany,

oczyszczany,

monitorowany,

a w przyszłości być może również wykorzystywany jako nośnik energii,

najpierw musi istnieć prawidłowo wykonana infrastruktura kanalizacyjna.

W przypadku sieci grawitacyjnych oznacza to między innymi zachowanie odpowiedniej geometrii przewodu i projektowanego spadku, szczelność oraz trwałość systemu.

A w gęstej przestrzeni miejskiej dochodzi jeszcze jeden problem:

jak tę infrastrukturę zbudować bez rozkopania wszystkiego, co znajduje się nad nią?

Właśnie tutaj swoją rolę mają technologie bezwykopowe, w tym wiercenia grawitacyjne.

Nie jako technologia energetyczna.

Jako technologia budowy infrastruktury, która może służyć miastu przez dziesięciolecia i której przyszłych funkcji nie jesteśmy jeszcze w stanie w pełni przewidzieć.

Być może najważniejszą cechą sieci przyszłości będzie gotowość na zmianę

To prowadzi do szerszego wniosku.

Projektując kanalizację, próbujemy przewidzieć jej pracę przez kilkadziesiąt lat.

Ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć świata za kilkadziesiąt lat.

Kanały, które powstawały w europejskich miastach sto lat temu, nie były projektowane z myślą o:

czujnikach IoT,

modelach cyfrowych,

monitorowaniu w czasie rzeczywistym,

odzysku fosforu,

neutralności energetycznej,

pompach ciepła odzyskujących energię ze ścieków.

A mimo to część tej infrastruktury funkcjonuje do dzisiaj.

Dlatego jednym z najważniejszych kryteriów jakości infrastruktury może być po prostu jej zdolność do dalszego wykorzystania w zmieniającym się otoczeniu technologicznym.

Nie wiemy, jakie funkcje będą miały sieci kanalizacyjne w 2060 roku.

Wiemy natomiast, że sieć wykonana źle dzisiaj nie będzie miała szans ich pełnić.

Kanalizacja może przestać być wyłącznie pozycją kosztową

Przez lata w debacie publicznej o wod-kan dominowały koszty.

I trudno się temu dziwić.

Budowa sieci kosztuje.

Modernizacja kosztuje.

Energia kosztuje.

Oczyszczanie kosztuje.

Eksploatacja kosztuje.

Nowe wymagania środowiskowe również kosztują.

Ale gospodarka obiegu zamkniętego wprowadza do tego równania drugą stronę.

Wartość.

Wartość odzyskanej wody.

Wartość biogazu.

Wartość surowców.

Wartość energii.

Wartość danych.

A teraz również:

wartość ciepła przepływającego przez kanalizację.

Nie oznacza to, że polskie przedsiębiorstwa wod-kan nagle staną się rentownymi elektrowniami czy ciepłowniami.

Oznacza coś bardziej pragmatycznego.

Przy planowaniu przyszłych inwestycji warto zacząć pytać nie tylko:

ile będzie kosztowała ta infrastruktura?

ale również:

jakie zasoby będą przez nią przepływały przez następne 50 lat i czy potrafimy wykorzystać ich wartość?

Pod naszymi ulicami płynie energia

Jeszcze kilka lat temu artykuł o ogrzewaniu budynków energią odzyskaną ze ścieków można było rozpocząć od słów:

„wyobraźmy sobie...”

W 2026 roku nie trzeba już niczego sobie wyobrażać.

Instalacje działają.

Miasta mapują potencjał.

Przedsiębiorstwa wod-kan udostępniają dane.

Operatorzy energetyczni wchodzą we współpracę z gestorami kanalizacji.

Unia Europejska wprowadza audyty energetyczne obejmujące oczyszczalnie i systemy zbierania oraz wyznacza drogę do neutralności energetycznej sektora. 

A w Warszawie rozpoczyna się przedsięwzięcie, którego pierwszy etap ma osiągnąć 50 MWt, kolejne 182 MWt, a docelowe plany mówią o blisko 250 MWt. 

Dlatego być może najważniejsza zmiana nie zachodzi w technologii.

Zachodzi w sposobie patrzenia na kanalizację.

Przez ponad sto lat była jednym z najbardziej niewidocznych systemów miasta. Jej zadanie wydawało się oczywiste: odebrać ścieki i możliwie bezpiecznie przetransportować je do oczyszczalni.

Dzisiaj Europa zaczyna zadawać inne pytanie:

skoro ten strumień i tak płynie pod naszymi ulicami przez 24 godziny na dobę, dlaczego wraz z nim mielibyśmy bezpowrotnie odprowadzać energię?

Być może za kilkanaście lat mapa miejskiej kanalizacji będzie dla energetyka równie interesująca jak dla projektanta sieci wod-kan.

A projektant, patrząc na duży kolektor, zobaczy nie tylko średnicę, spadek i przepływ.

Zobaczy również potencjał.

Bo pod naszymi ulicami nie płyną tylko ścieki.

Płynie również energia.

 

 

 

 

Źródła:

  1. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/3019 z 27 listopada 2024 r. dotycząca oczyszczania ścieków komunalnych
    Najważniejsze źródło regulacyjne. Potwierdza: 
  • obowiązek audytów energetycznych oczyszczalni i systemów zbierania, 
  • terminy: do 31.12.2028 dla ≥100 tys. RLM i do 31.12.2032 dla 10–100 tys. RLM, 
  • analizę potencjału odzysku i wykorzystania ciepła odpadowego, 
  • cele neutralności energetycznej: 20% w 2030, 40% w 2035, 70% w 2040, 100% w 2045. 
  1. Ministerstwo Klimatu i Środowiska – „125,4 mln zł wsparcia z NFOŚiGW na budowę układu odzysku ciepła ze ścieków w Przepompowni Żerań”
    Potwierdza: 
  • 125,4 mln zł dofinansowania, 
  • moc do 50 MWt, 
  • ok. 20 tys. mieszkań, 
  • 320 497 GJ energii cieplnej rocznie, 
  • redukcję emisji CO₂ o ok. 62 682 t/rok, 
  • wykorzystanie ścieków surowych, 
  • współpracę ORLEN Termika–MPWiK, 
  • plan 182 MWt do 2030 i blisko 250 MWt do 2034. 
  1. NFOŚiGW – informacja o projekcie Żerań
    Drugie oficjalne źródło dla warszawskiej części artykułu. Potwierdza te same kluczowe liczby i harmonogram kolejnych lokalizacji. 
  2. Scottish Water – „Heat from Waste Water”
    Potwierdza: 
  • średnią temperaturę ścieków w szkockiej sieci ok. 15°C, 
  • wykorzystanie wymienników ciepła i pomp ciepła, 
  • projekt Borders College, 
  • projekt Stirling Low Carbon Heat Project. 
  1. Scottish Government – „Waste Heat Recovery: Introductory Guide”
    Bardzo mocne źródło dla części europejskiej. Potwierdza: 
  • ponad 920 mln litrów ścieków dziennie w szkockiej sieci, 
  • temperatury ok. 10°C zimą do 25°C latem, średnio 15°C, 
  • potencjał wystarczający teoretycznie do ogrzewania Glasgow przez ponad 4 miesiące, 
  • Borders College: 95% zapotrzebowania cieplnego kampusu, 
  • Renfrewshire: 3,7 km podziemnej infrastruktury do AMIDS, 
  • mapowanie potencjału cieplnego przez Scotland Heat Map. 
  1. Scottish Water / SSE Energy Solutions – projekt Inverness
    Potwierdza strategiczne partnerstwo w zakresie sieci ciepłowniczych wykorzystujących energię ze ścieków oraz planowane uruchomienie pierwszego projektu w Inverness do 2028 r. 
  2. Scottish Water – przejęcie instalacji przez Noventa Energy
    Potwierdza, że trzy działające aktywa odzysku ciepła ze ścieków w Szkocji mają łącznie potencjał około: 
  • 33 GWh ciepła rocznie, 
  • 15 GWh energii elektrycznej rocznie. 
  1. ResNRJwater – Aquathermie Forum 2026, Bochum
    Potwierdza: 
  • forum z 8 lipca 2026, 
  • ok. 90 ekspertów, 
  • uruchomienie Aquathermienetzwerk Emscher-Lippe, 
  • cele Nadrenii Północnej-Westfalii: 1 TWh ciepła ze ścieków do 2030 i 4 TWh do 2045, 
  • konkretne przykłady instalacji w Bochum. 
  1. Paris Climate Action Plan 2024–2030
    Potwierdza: 
  • wpisanie sieci kanalizacyjnej do map potencjalnych źródeł energii, 
  • wykorzystanie ciepła z kanalizacji od 2021 r. dla ratusza XI dzielnicy i kompleksu Parmentier, 
  • produkcję ponad 200 MWh energii odnawialnej rocznie, 
  • cel 10 GWh odzysku energii z ciepła kanalizacji. 
  1. European Heat Pump Association / WaterWarmth – potencjał aquathermii we Flandrii
    Potwierdza: 
  • 33 162 GWh potencjału ciepła, 
  • ok. 15–20% całkowitego zapotrzebowania regionu na ciepło, 
  • możliwość pokrycia ok. 40% zapotrzebowania budynków położonych do 1 km od odpowiedniego źródła wodnego.
    Ważne: to dotyczy aquathermii szerzej, nie tylko kanalizacji. 
  1. Nagpal H., Spriet J., Murali M.K., McNabola A., „Heat Recovery from Wastewater—A Review of Available Resource”, Water 2021, 13(9), 1274
    Jedno z głównych źródeł naukowych. Potwierdza: 
  • temperatury ścieków w kanalizacji rzędu 10–20°C, 
  • dwa podstawowe warianty odzysku ciepła z kanału, 
  • przykład Bolonii: 74 kW przy 3 l/s i ΔT 5,9°C, 
  • przykład Hamburga: 554 MWh/rok, 
  • przykład Rijeki: teoretyczny potencjał 75 MW, 
  • problem foulingu, 
  • wpływ obniżenia temperatury na nitryfikację. 
  1. Gawdzik J. i in., „Heat Recovery from Sewage: A Case Study of a Selected Example of a Sewage Treatment Plant in Gorzyce, Poland”, Energies 2026, 19(5), 1314
    Bardzo dobre polskie źródło. Potwierdza: 
  • temperaturę ścieków ok. 10–15°C,  
  • COP 3,044 przy 10°C, 
  • COP 3,394 przy 15°C, 
  • SCOP ok. 3,21, 
  • potencjał około 1,16 GWh/rok przy schłodzeniu o 1 K, 
  • przepływy 2257–3690 m³/d. 
  1. Wanner O. i in., „Effect of heat recovery from raw wastewater on nitrification and nitrogen removal in activated sludge plants”, Water Research 2005, 39(19), 4725–4734
    Kluczowe źródło do kwestii wpływu schładzania ścieków na oczyszczalnię. Potwierdza: 
  • zależność nitryfikacji od temperatury, 
  • niewielkie znaczenie krótkotrwałych spadków, 
  • istotny wpływ trwałego obniżenia temperatury dopływu. 
  1. Evangelisti M., Maglionico M., „A Modeling Analysis of Wastewater Heat Recovery Effects on Wastewater Treatment Plant Nitrification”, Water 2024, 16(8), 1074
    Nowsze źródło uzupełniające temat wpływu odzysku ciepła na procesy biologiczne w oczyszczalni. Potwierdza konieczność indywidualnego modelowania wpływu odzysku na nitryfikację. 

 

Komentarze: Pod naszymi ulicami płynie energia. Czy kanalizacja stanie się nowym źródłem ciepła dla miast?

Brak komentarzy
Możesz dodać pierwszy.
Możesz komentować po zalogowaniu.